Ostatni Władca Pierścienia
na podstawie 2 komentarzy
Książka tego autora jest nowym spojrzeniem na historię Śródziemia. Wojna o Pierścień wybucha z powodów ekonomicznych i ekologicznych. Mordor, który wcale nie jest esencją wszelkiego zła!, wynajduje proch, buduje huty i fabryki, ale ma kłopoty z żywnością, z racji tragicznych warunków rolniczych. Żądny władzy Gandalf i Elfy stawiają sobie za zadanie zniszczenie całego narodu mordorskiego i zawiązują koalicję, celem "ostatecznego rozwiązania kwestii mordorskiej". Właściwa akcja książki toczy się już po zakończeniu bitwy na Polach Pelennoru, obejmując okres od kwietnia do początku sierpnia roku 3019 Trzeciej Ery. Książka rozpoczyna się w chwili, gdy gondorska armia okupuje terytorium pokonanego wroga. Przez mordorską pustynię uciekają dwaj żołnierze - znakomity zwiadowca, orokuen Cerleg i umbarski lekarz polowy Haladdin. Do niedawna byli żołnierzami w armii Saurona, obecnie są niedobitkami, którzy usiłują znaleźć jakieś bezpieczne schronienie i uniknąć śmierci z rąk zwycięskich Gondorczyków. Z Haladdinem niespodziewanie kontaktuje się Nazgul imieniem Sharha-Rana. Zleca mu zadanie wręcz niemożliwe do wykonania. Jeżeli się uda je wykonać przed upływem stu dni, to dominacja elfów w Śródziemiu zostanie powstrzymana, a jeżeli nie – to z biegiem stuleci ludzie staną się ich niewolnikami. Na dodatek okazuje się, iż Haladdin jest jedyną osobą, która może się podjąć tego zadania. Może się to wydawać nieco podobne do misji Froda Bagginsa, jednak Haladdin zabierze się do całej sprawy w zupełnie inny sposób... Zamiast rozpoczynać długą i niebezpieczną wyprawę - stworzy pomysłowy i zuchwały plan.
Komentarze czytelników
Wbrew wszelkim pozorom nie jest to kolejna kontynuacja wielkiego dzieła mistrza Tolkiena, gdyż do czegoś takiego nawet bym nie zaglądała! W tej lekturze jest język jak najbardziej współczesny. Autor miał odwagę powiedzieć: „To nie tak było, Profesorze!”. Skoro wszyscy znamy opowieść tych, którzy wygrali – więc należy posłuchać również tych, którzy przegrali i poznać drugą stronę tego samego medalu. Jest to książka fantasy z wątkami szpiegowskimi, pełna humoru, zrozumiałego tylko po wcześniejszym przeczytaniu książki Tolkiena. Tytuł tej lektury (zagmatwanej i długiej - w moim wydaniu było to 512 stron) jest mylący – o samym Pierścieniu jest tylko krótka wzmianka. Mamy możliwość zapoznania się z nowymi zakątkami Śródziemia – z groźnymi pustyniami Mordoru i z urokliwym Umbarem. Czasami pojawiają się postaci, znane z tolkienowskiej lektury, ale spotkania z nimi są zawsze krótkie, choć za każdym razem poznajemy często bardzo mroczne aspekty ich osobowości. W trakcie czytania książki można odkryć rzecz niesamowitą - trzyma się kciuki za bohaterów, których powinno się właściwie uważać za negatywnych. Tylko tutaj odnajdzie się żądne władzy elfy, knującego intrygi Gandalfa, uzurpatora tronu Aragorna, który nie zawaha się przed niczym w walce o wpływy, szlachetnych orków, Nazguli - zdolnych do poświęceń mędrców i trolli jako gościnnych górali, oraz wartką akcję, intrygi i walkę wywiadów na terenie całego Śródziemia... Książkę polecam tym fanom "Władcy Pierścieni" Tolkiena, którzy podejdą do niej z dystansem, a nie tym, którzy chcieliby spalić autora tejże książki na stosie :).
Pamiętam dobrze burzę jaka się rozpętała po ukazaniu się tej książki. Czytałem ją dość dawno i sporo mi już uciekło z pamięci, jednak pamiętam swoje wrażenia na jej temat. A są one bardzo pozytywne. Naprawdę warto, choć zgodzę się, że trzeba podejść do tej książki z bezpiecznym dystansem.
|