Cała trylogia wraz z cyklem "Tamuli" napisana jest lekim, dowcipnym stylem, intryga jest spójna, bez przeładowania wątkami pobocznymi. Jest to oczywiscie historia drogi, bohaterowie wędrują, wędrują i jeszcze wędrują, ale ja to akurat lubię. Co prawda świat w którym przez kilka tysięcy lat trwa średniowiecze jest nieco dziwny ale to pewnie zasługa Beliomu. Natomiast koncepcja przyjaznych i przyjacielskich bogów jest niezwykle nęcąca. W sumie dobre tłumaczenie, pomysł i wykonanie dały doskonałą lekturę na zimowe wieczory.